Astro-Wiadomości styczeń-grudzień 2006

Życiodajny meteoryt?

W 2000 roku w taflę skutego lodem kanadyjskiego jeziora Tagish wpadły szczątki bolidu, w składzie którego naukowcy doszukali się związków organicznych

Fot. Meteoryt Tagish Lake

Odkryte globule są podobne do tych, które występowały w meteorytach znalezionych kilka lat temu lecz tym razem naukowcy są pewni ich nieziemskiego pochodzenia. Meteoryt kanadyjski został zebrany zaledwie po tygodniu od upadku więc nie zdążył jeszcze ulec lokalnym, organicznym zanieczyszczeniom. Poza tym niezwykły skład izotopowy związków chemicznych występujących w odkrytych globulach dowodzi, że musiały one powstać w bardzo niskich temperaturach, bliskich zeru bezwględnemu. Tak zimno mogło być w pierwotnym obłoku molekularnym, z którego powstał nasz Układ Słoneczny

Meteoryt Tagish Lake należy do bardzo rzadkich i delikatnych chondrytów węglistych. Podczas przejścia przez atmosferę ziemską rozpadają się one niemal w pył rozsiewając niesiony w swym składzie materiał organiczny na bardzo rozległe obszary. Czy ziemskie życie wzięło swój początek z tych meteorytowych związków organicznych?

6 grudnia 2006

Źródło: Universe Today | Karolina Wojtkowska

Aniony w Kosmosie

Wszystkie dotychczas odkryte cząsteczki występujące w przestrzeni kosmicznej to molekuły obojętne lub kationy. Dopiero niedawno udało się odkryć jedną z bardzo rzadko występujących w tym środowisku cząsteczkę o znaku ujemnym – C6H-.

Obserwatorium w Green Bank. źr. universetoday.com

Rzadkość występowania anionów w kosmosie jest spowodowana tym, że ultrafioletowe światło pochodzenia gwiazdowego wybija wszelkie wolne elektrony w cząsteczkach. Anion C6H- jest łańcuszkiem sześciu atomów wegla z dołączonym na jednym jego końcu atomem wodoru oraz jednym wolnym elektronem. Być może duży rozmiar tej cząsteczki (znacznie większy niż większość kosmicznych cząsteczek) sprawia, że jest ona bardziej stabilna w nieprzyjaznym, międzygwiazdowym środowisku

Informacja o budowie chemicznej materii przestrzeni kosmicznej jest kluczem do wyjaśnienia ewolucji związków od postaci najprostszej do takiej, jaka stałaby się podstawą organicznego życia

Nowa molekuła została wykryta na podstawie danych radiowych. W celu dokładnego określenia częstości radiowych w jakich należało obserwować niebo odkrycie zostało poprzedzone wieloma eksperymentami laboratoryjnymi. W „polowaniu” na C6H- użyto teleskopu Roberta C. Byrda w Green Bank. Molekułę znaleziono w dwóch odrębnych obszarach. Pierwszy z nich to gazowa otoczka wyewoluowanego czerwonego olbrzyma IRC+10216 w gwaizdozbiorze Lwa, drugi to zimny obłok molekularny TMC-1 w Byku

6 grudnia 2006

Źródło: Universe Today | Karolina Wojtkowska

Ekstremalne wirowanie

Astronomowie amerykańscy odkryli czarną dziurę wirującą z prędkością 950 obrotów na sekundę. Taka wartość mieści się między 82% a 100 % wartości maksymalnej wynikającej z ogólnej teorii względności Einsteina.

Rys. Artystyczna wizja czarnych dziur

Nowy obiekt o nazwie GRS 1915+105 jest najmasywniejszy spośród dwudziestu czarnych dziur, których masę udało się wyznaczyć. Wszystkie one przebywają w rentgenowskich układach podwójnych, w których czarna dziura i gwiazda normalna, np. typu słonecznego krążą dookoła wspólnego środka masy. W układach takich gaz pochodzący od gwiazdy jest przechwytywany przez dziurę w procesie akrecji. Im gaz znajduje sie bliżej dziury tym bardziej się rozgrzewa i zaczyna emitować promieniowanie w rentgenowskim zakresie widmowym. Analiza takiego widma pozwala określić prędkość rotacji obiektu.Technika ta jest oparta na podstawowych założeniach teorii względności. Gaz opadający na czarną dziurę świeci jedynie do pewnej od niej odległości określanej mianem horyzontu zdarzeń. W odległości mniejszej od horyzontu gaz opada zbyt szybko aby mogła nastapić emisja promieniowania. Owa krytyczna odległość od centrum czarnej dziury zależy od prędkości jej rotacji : im mniejsza jest ta odległość tym potężniejszy sygnał rejestrowany w rentgenowskim zakresie widma. Kombinacja temperatury tego promieniowania z jego jasnością daje informację o położeniu horyzontu zdarzeń oraz o prędkości rotacji obiektu.

23 listopada 2006

Źródło: Universe Today | Karolina Wojtkowska

Błękitne wampiry

Niektóre gorące, jasne i wyglądające na młode gwiazdy gromady kulistej 47 Tucanae okazały się być wampirami wysysającymi węgiel i tlen z wnętrz innych gwiazd.

Rys. Zawartość tlenu (oś pionowa) do zawartości węgla (oś pozioma) błękitnych maruderów w gromadzie 47 Tuc.

Za pomocą teleskopu VLT udało się zarejestrować niewielkie różnice w zawartości tych pierwiastków u kilku błękitnych maruderów gromady nieba południowego 47 Tucanae. Gwiazdy te są dość szczególne, gdyż występują głównie w gromadach kulistych, w towarzystwie bardzo wiekowych gwiazd. Ich ewolucję starano się przewidzieć modelami opartymi albo na zderzeniach gwiazd albo na przepływie masy w układach podwójnych. W tym ostatnim jeden z obiektów przekazuje materię swojemu towarzyszowi tym samym go „odmładzając”. Dotychczas ani jeden, ani drugi scenariusz nie znalazł potwierdzenia w obserwacjach.

Dzieki danym z VLT astronomowie wyznaczyli zawartość pierwiastków chemicznych występujących na powierzchni 43 wybranych błękitnych maruderów gromady kulistej. Okazało się, że 6 z nich posiada znacznie mniej węgla i tlenu niż większość takich gwiazd. Anomalia ta może wskazywać na to, że materia na powierzchni tych 6 obiektów pochodzi z wnętrz innych gwiazd. Zagęszczenie gwiazd w centrum gromady kulistej w gwiazdozbiorze Tukana jest bardzo duże: ponad 4000 obiektów w sześcianie o boku jednego roku świetlnego. W takim środowisku prawdopodobieństwo gwiezdych kolizji oraz występowanie układów podwójnych, w których składniki przekazują sobie materię jest bardzo duże, a co za tym idzie również powstawania błękitnych wampirów.

10 października 2006

Źródło: ScienceDaily | Karolina Wojtkowska

Wnętrze kwazara

Astronomom udało się „zajrzeć” do wnętrza przedstawiciela najjaśniejszych obiektów we Wszechświecie – kwazara i uzyskać dowód na obecność w nim czarnej dziury.

Zdj. Zniekształcony obraz optyczny jednego z obserwowanych kwazarów. Plama w centrum to soczewkująca galaktyka, cztery jasne plamy to obrazy tego samego obiektu.

Podejrzewano, że kwazary składają się z położonych w centrum supermasywnych czarnych dziur i otaczających je dysków gorącej materii. Obserwacje tych obiektów wskazują na ich bardzo zaawansowany wiek – uformowały sie miliardy lat temu. Czarnych dziur nie da się zaobserwować bezpośrednio gdyż nawet światło nie może przezwyciężyć ich ogromnej siły grawitacji, ale ich obecność można wnioskować z efektów jakie wokół siebie wywołują. Materia tzw. dysków akrecyjnych wirujących dookoła czarnych dziur opada na nie i świeci z niewiarygodną mocą w bardzo szerokim zakresie widmowym: od fal radiowych, poprzez zakres optyczny aż do promieni rentgenowskich.

Obserwowane przez astronomów z Uniwersytetu Stanowego w Ohio obiekty znajdują się dokładnie za bardzo masywną galaktyką. Zgodnie z teorią Einsteina o zachowywaniu się masywnych obiektów jak soczewki galaktyka wzmocniła i zniekształciła obraz kwazarów na tyle skutecznie, że naukowcy byli w stanie potwierdzić obecność czarnych dziur w ich wnętrzach. Udało się również zmierzyć wirujące dyski i zaobserwować bardzo niewielki obszar emitujący promieniowanie X – to tam rozgrzana materia opada na czarną dziurę

Do programu obserwacji zostało już włączonych kolejnych 20 obiektów widocznych dzięki soczewkowaniu grawitacyjnemu.

10 października 2006

Źródło: ScienceDaily | Karolina Wojtkowska

Nobel z fizyki dla astronomów

Tegoroczną Nagrodę Nobla z fizyki Królewska Szwedzka Akademia Nauk przyznała Amerykanom: Johnowi C. Mather i George'owi F. Smoot. Obydwaj zasłużyli się w poszukiwaniu dowodów na słuszność teorii Wielkiego Wybuchu. Ich praca oparta jest głównie na pomiarach mikrofalowego promieniowania tła dokonanych przez, wystrzelonego w 1989 roku, satelitę COBE (Cosmic Background Explorer). Na podstawie danych z COBE uzyskano informacje o młodym Wszechświecie, z okresu około 380 000 lat od jego narodzin. Udało się również stworzyć modele ewolucyjne galaktyk i obiektów wielkoskalowych.

źr. http://lambda.gsfc.nasa.gov

John C. Mather pracuje w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt natomiast F. Smoot w Lawrence Berkeley National Laboratory w Berkeley.

3 października 2006

Źródło: CNN.COM | Karolina Wojtkowska

Xena, czyli Eris

Międzynarodowa Unia Astronomiczna zatwierdziła nowe miana dla planety karłowatej 2003UB313 i jej księżyca S/2005 (2003 UB313)1. Dotychczas potocznie nazywana Xeną (za bohaterką serialu „Xena-wojownicza księżniczka”) planeta nosi teraz nazwę Eris, a jej księżyc, dotychczas nazywany Gabrielle (za przyjaciółką serialowej Xeny) – Dysnomia.

Artystyczna wizja Eris i Dysnomii źr. universetoday.com

Planeta Eris, należąca do tej samej grupy obiektów karłowatych, co Pluton została odkryta w Obserwatorium Palomarskim 5 stycznia 2005 roku przez M. E. Browna, C. A. Trujillo oraz D. Rabinowitza. Położona dalej niż Pluton potrzebuje aż 560 lat na dokonanie pełnego obiegu dookoła Słońca. Księżyc jest około 60 razy słabszy od Eris, jego średnicę szacuje się na około 450 km a okres obiegu na 14 dni.

Ze względu na rolę jaką planeta odegrała w degradacji Plutona nowa nazwa idealnie do niej pasuje. Eris, bowiem pochodzi z mitologii greckiej i jest imieniem bogini niezgody, chaosu i nieporządku. Bogini przybyła nieproszona na wesele Peleusa i Tetydy, rzuciła między boginie jabłko z napisem "dla najpiękniejszej" wywołując spór między Ateną, Afrodytą i Herą, co w konsekwencji doprowadziło do wojny trojańskiej. Dysnomia pochodzi od imienia córki bogini Eris i oznacza dosłownie "bez porządku".

19 wrzesienń 2006

Źródło: Universe Today | Karolina Wojtkowska

O jedną planetę mniej

Rok temu odkryto planetoidę 2003 UB313, która okazała się mieć średnicę większą od Plutona. Czy powinna być uznana za kolejną planetę czy raczej Pluton powinien przestać nią być?

źr. universetoday.com

Pluton został odkryty w 1930 r. przez Amerykanina Clyde'a Tombaugha, ma zaledwie 2,3 tys. km średnicy, a jego bardzo wydłużona orbita jest nachylona do ekliptyki pod kątem 18º co powoduje, że co jakiś czas pluton przecina trasę, po której krąży Neptun.

Już od kilku lat astronomowie spierali sie o status Plutona i jego przynależność jednocześnie do dwóch grup – planet i planetoid, z pasa których Pluton prawdopodobnie pochodzi. Rozwiązanie podała Międzynarodowa Unia Astronomiczna na tegorocznym, sierpniowym sympozjum w Pradze ustalając ostateczną (?) definicję planety. Po ośmiu dniach dyskusji postanowiono, że planeta to ciało niebieskie, które krąży dookoła Słońca, posiada wystarczającą masę, aby dzięki własnej grawitacji osiągnąć kształt kulisty (lub prawie kulisty) i równowagę hydrostatyczną oraz „wyczyściło” swą orbitę z innych obiektów.

Unia podzieliła obiekty Układu Słonecznego na trzy kategorie. Do pierwszej należy osiem znanych planet: Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Uran i Neptun. Drugą stanowią planety karłowate, w tym Pluton i inne ciała o kulistym (lub prawie kulistym) kształcie, nie są księżycami i które obiegają Słońce po orbitach wspólnych z innymi ciałami. Trzecia kategoria to małe ciała Układu Słonecznego, czyli wszystkie niekuliste planetoidy i głazy, które krążą dookoła naszej gwiazdy

30 sierpień 2006

Źródło: Universe Today | Karolina Wojtkowska

Problem obfitości litu rozwiązany !

Lit jest jednym z niewielu pierwiastków które powstały w czasie Wielkiego Wybuchu. Astronomowie wiedzą jak określić ilość zwyczajnej materii we Wszechświecie, a co za tym idzie potrafią określić ilość litu we wczesnym okresie istnienia Wszechświata. Astronomowie potrafią również stwierdzić ile litu jest w starych gwiazdach o niskiej zawartości metali. Takie gwiazdy powstawały z materii podobnej do pierwotnej, czyli podobnej do materii wczesnego Wszechświata. Do tej pory ilość litu produkowana w Wielkim Wybuchu była dwa-trzy razy większa niż ta, którą zmierzono w gwiazdach. Rozwiązanie tej kłopotliwej kosmologiczno-gwiazdowej zagadki podaje grupa kierowana przez szwedzkiego astronoma A.J.Korn'a.


Wiadomo, iż procesy dyfuzyjne zmieniają względną obfitość pierwiastków w gwiazdach pewnych typów. Zgodnie z prawem grawitacji cięższe pierwiastki jakby toną w gwiazdach przez co stają się niewidoczne na przestrzeni miliardów lat. Astronomowie założyli, iż efekt dyfuzji jest bardziej wyrazisty w gwiazdach starych o niskiej zawartości metali.

Do sprawdzenia swojej koncepcji użyli spektrografu FLAMES na VLT. Materiałem obserwacyjnym stały się gwiazdy o niskiej zawartości metali w różnej fazie ewolucji z gromady kulista NGC 6397. Obsewracje pokazały, iż procesy dyfuzyjne nie są stałe i zależą od okresu ewolucyjnego gwiazd. Tak więc teoretyczne przewidywania astronomów okazały się prawdziwe. W wyniku odkrycia tego efektu, obfitości mierzonego litu w starych gwiazdach należy skorygować do wartości zgodnych z kosmologicznymi przewidywaniami.

Więcej o odkryciu dokonanym przez astronomów z Szwecji, Danii, Francji i Rosji można przeczytać w czasopismie Nature.

21 sierpień 2006

Źródło: Universe Today | Piotr Wąż

Planety bez…gwiazdy

Fot. Artystyczna wizja układu Oph1622

W ostatnich latach dokonano wielu interesujących odkryć planet znajdujących się poza naszym Systemem Słonecznym. Układ odkryty za pomocą teleskopów ESO jest niezwykły z powodu braku w nim … gwiazdy centralnej.

Podwójne planemo (obiekt o masie planety) Oph1622 znajduje się w odległości 400 lat świetlnych od Ziemi w konstelacji Wężownika. W jego skład wchodzą dwa obiekty: jeden o masie siedmiokrotnie większej od Jowisza i drugi – dwa razy masywniejszy.

Fot. Obraz pary Oph 1622 uzyskany w zakresie bliskiej podczerwieni za pomocą teleskopów ISAAC i VLT

W ciągu ostatnich pięciu lat astronomowie zdołali zidentyfikować kilkadziesiąt takich ciał niebieskich, ale żadne z nich nie jest obiektem podwójnym. Planemo to w zasadzie brązowy karzeł, którego masa nie przekracza 75 mas Jowisza, zbyt mały, aby w jego wnętrzu mogły rozpocząć się reakcje termonuklearne.

Odkrycie rzuca nowe światło na dotychczas obowiązujące teorie o powstawaniu planet z dysku i gazu otaczającego wirującą, nowonarodzoną gwiazdę.

Para ma około 1 mln lat, krąży dokoła wspólnego środka masy, a odległość dzieląca oba składniki jest sześć razy większa od dystansu dzielącego Słońce od Plutona.

11 sierpień 2006

Źródło: ESO | Karolina Wojtkowska

Wiatry umierających gwiazd

Na zdjęciu obok przedstawiono ostatnie stadium życia gwiazdy podobnej do Słońca, mgławicę planetarną. Forografia jest kompozycją obrazów: rentgenowskiego z Chandry (niebieskie), optycznego (zielone) i podczerwonego (czerwone) z teleskopu Hubble’a.

fot. Mgławica Mrówka

Mgławice planetarne, mimo swej nazwy nie mają nic wspólnego z planetami oprócz optycznego złudzenia –przez mały teleskop mgławice przypominają tarcze planet.

Po kilku miliardach lat życia gwiazda puchnie i staje się czerwonym olbrzymem. W ciągu następnych kilkuset tysięcy lat większość masy takiej gwiazdy zostaje rozproszona w przestrzeni kosmicznej, a prędkość jest rozchodzenia się nie przekracza kilkudziesięciu km/h, co jest wartością stosunkowo niewielką. Ta utracona materia tworzy mniej lub bardziej sferyczne obłoki, przy okazji często odsłaniając jego wewnętrzne obszary – gorące, świecące jądro. Jądro emituje silne promieniowanie ultrafioletowe, które rozgrzewa otaczający gaz do temperatury kilkunastu tysięcy stopni i sprawia, że jego prędkość wzrasta do półtora miliona km/h. Szybko „wiejące” wiatry koncentrują się w dwóch przeciwległych płatach o wyciągniętych kształtach. Fale uderzeniowe, które wytwarzają się podczas zderzenia gazu z otaczającym obłokiem produkują gorące bąble zaobserwowane przez Chandrę. Pochodzenie i mechanizm tych struktur nie jest jeszcze poznane, ale podejrzewa się, że jest związane z silnymi, skręconymi liniami pola magnetycznego generowanego w pobliżu gorącego, gwiezdnego jądra

16 maja 2006

Źródło: Chandra X-Ray Observatory | Karolina Wojtkowska

Ile ma stała Hubble’a?

Rentgenowskie Obserwatorium Chandra Amerykańskiej Agencji Kosmicznej NASA dostarczyły danych, dzięki którym wyznaczono wartość stałej Hubble’a – współczynnika określającego stopień rozszerzania się Wszechświata.

Fot. Gromady galaktyk, Źr. Chandra

Według Chandry, która dokonała niezależnych pomiarów i stosując nową metodę, stała Hubble’a wynosi 77 km/sMpc (3,26 mln lś /Mpc) z uwzględnieniem 15% błędu. Taka wartość oznacza, że wiek Wszechświata wynosi od 12 do 14 miliardów lat.

Informacja o stałej Hubble’a jest niezbędna do precyzyjnego określenia rozmiaru i wieku Wszechświata oraz oszacowania ilości zawartej w nim materii. Stałą H określa się ze stosunku prędkości ucieczki obiektów astronomicznych do ich odległości od obserwatora. Standardowe metody wyznaczania odległości do odległych obiektów opierają się na pomiarach zmian jasności gwiazd pulsujących – cefeid oraz supernowych. Błąd wyznaczenia stałej tymi metodami wynosi około 10%.

Nowa metoda wyznaczenia odległości do obiektów wykorzystuje rentgenowskie dane z Chandry oraz obserwacje radiowe, które stały się podstawą do oszacowania odległości do 38 gromad galaktyk leżących od 1,4 do 9,3 mld lat świetlnych od Ziemi. Astronomowie wykorzystali zjawisko Sunjajewa-Zeldowicza, w którym fotony reagują z elektronami gorącego gazu ogarniającego gromadę galaktyk. W wyniku takich reakcji fotony uzyskują energię zniekształcając sygnał pochodzący z tego regionu od mirofalowego promieniowania tła. Wielkość tego zniekształcenia zależy od temperatury i gęstości elektronów oraz od fizycznych rozmiarów gromady galaktyk. Mapy radiowe ukazujące deformacje w promieniowaniu tła oraz dane w promieniach X dotyczące fizycznych parametrów gorącego gazu pozwoliły określić rozmiar gromady, a proste zasady geometrii wyznaczyć jej odległość od obserwatora.

10 sierpień 2006

Źródło: Universe Today | Karolina Wojtkowska

Jeziora na Tytanie

Sonda Cassini zarejestrowala obrazy będące dowodem na istnienie ciekłych jezior na największym satelicie Saturna – Tytanie. Naukowcy już od jakiegoś czasu podejrzewali występowanie tam jezior ciekłego metanu i etanu.

Zdj. Powierzchnia Tytana. źr. http://saturn.jpl.nasa.gov

Obrazy radarowe uzyskane przez sondę Cassini ujawniły występowanie na Tytanie wielu miejsc prawdopodobnie wypełnionych ciekłym węglowodorem. Ciemne plamy przypominające ziemskie jeziora najczęściej występują na dużych szerokościach satelity, w okolicy jego północnego bieguna. Na zdjęciach wyraźnie widać ciemne plamy, od których odchodzą kanały – charakterystyczne twory prawdopodobnie wydrążone przez ciecz. Niektóre jeziora i łączące je kanały są zupełnie czarne; jest to wynik braku sygnału radiowego z tych miejsc, a to oznacza, że są one bardzo gładkie i płaskie. Widoczne są także brzegi skarpy otaczające jeziora - być może materiał stopniowo odsłaniany podczas parowania cieczy.

Jeśli odkrycie zostanie potwierdzone Tytan będzie drugim (po Ziemi) ciałem Układu Słonecznego, na którym stwierdzono obecność jezior.

Na górnym obrazie widać obszar o rozmiarze 420x150 km ze środkiem o współrzędnych 80ºN i 92ºW. Centrum dolnego obrazu ma współrzędne 78ºN i 18ºW i obejmuje obszar o rozmiarze 475x150km. Najmniejszy szczegół na zdjęciach ma 500m średnicy.

Misja Cassini-Huygens jest projektem łączonym NASA, ESA i Włoskiej Agencji Kosmicznej.

27 lipiec 2006

Źródło: NASA | Karolina Wojtkowska

Pozostałości po supernowych

Zdj. Pozostałości po supernowych w Wielkim Obłoku Magellana. Źr. http://chandra.harvard.edu/photo/2006/4snr/

W Wielkim Obłoku Magellana znajdują się, przedstawione na fotografii, pozostałości po wybuchach czterech supernowych. Obrazy uzyskane za pomocą satelity rentgenowskiego Chandra przedstawiają ekspandujący, rozgrzany do wielu milionów stopni gaz.Przybliżony wiek tych pozostałości to 600 lat (górna, lewa), 1500 lat (górna, prawa), 10000 lat (dolna, prawa) i 13000 lat (dolna, lewa). Widma pochodzące z satelity dostarczają wielu cennych informacji i danych dotyczących fizyki eksplozji gwiazd. Z przedstawionych na zdjęciu, trzy najmłodsze pozostałości ujawniają koncentrację pierwiastków charakterystycznych dla wybuchów typu Ia. Do takiej eksplozji dochodzi, gdy materia opadająca z gwiazdy-towarzysza na białego karła powoduje zachwianie jego stanu równowagi. Pozostałość SN 0453-68.5 (dolna, lewa) powstała jako efekt wybuchu typu II. Wydarzenie to ma miejsce gdy zapas paliwa jądrowego ulega wyczerpaniu, gwiezdne jądra zapada się i tworzy gwiazdę neutronową, a zewntęrzne warstwy rozpraszają się w przestrzeni kosmicznej. Szybko wirująca gwiazda neutronowa wyrzuca namagnesowany strumień wysokoenergetycznych cząstek – na zdjęciu widoczny w postaci wydłużonych, jasnych, biało-niebieskich plamek w centrum.

13 lipca 2006

Źródło: Chandra X-Ray Observatory | Karolina Wojtkowska

Kolizja plam na Jowiszu

4 lipca będziemy świadkami bardzo bliskiego przejścia obok siebie dwóch potężnych burz na Jowiszu. Nie będzie to zderzenie czołowe, a Wielka Czerwona Plama nie pochłonie mniejszej, co się jednak dokładnie stanie - astronomowie nie potrafią sprecyzować.

źr. NASA

Od sześciu lat na Jowiszu obserwujemy dwie ogromne czerwone plamy będące szalejącymi układami burzowymi. Pierwsza z nich to znana od dawna Wielka Czerwona Plama, dwa razy wieksza od Ziemi w obrębie, której prędkość wiatrów osiąga wartość 500 km/h. Druga z nich to o połowę mniejszy Czerwony Junior (Owal BA) odkryty w 2000 roku. Na początku lipca obydwie plamy przejdą bardzo blisko siebie. Takie przejścia obserwujemy co dwa lata. Ostatnie z nich - w 2002 i 2004 roku nie pozostawiły na plamach żadnych śladów. Naukowcy obawiają się, że tym razem może być inaczej.

Czerwony Junior nie zawsze był czerwony. Przez pięć lat, aż do roku 2006 wyglądał jak zwykła biała plama burzowa podobna na innych na planecie. Nabranie czerwonego odcienia mogło oznaczać, że burza nabrała gwałtowności. Czerwona barwa Wielkiej Czerwonej Plamy też nie jest do końca wytłumaczona. Sądzi się, że wiatry wynoszą materiał z głębin atmosfery Jowisza wysoko ponad chmury a tam, pod wpływem ultrafioletowego promieniowania słonecznego niektóre związki zaczynają świecić na czerwono. Zderzenie dwóch plam może spowolnić wirowanie Juniora, osłabić go i w konsekwencji pozbawić go tego koloru.

8 czerwiec 2006

Źródło: NASA | Karolina Wojtkowska

Krater na Antarktydzie

źr. NASA

Naukowcy zajmujący się astronomią planetarną odkryli krater uderzeniowy pochodzący od upadku meteorytu większego niż ten, który przyczynił się do wyginięcia dinozaurów 65 mln lat temu.

Krater znajduje się pod ponad półtorakilometrową warstwą antarktycznego lodu na terenie Ziemi Willesa we wschodniej części kontynentu. Ciało, które go wydrążyło musiało upaść na Ziemię blisko 250 mln lat temu i mieć około 48 km średnicy. Położenie i rozmiar krateru (jego średnica wynosi 482 km) sugerują, że uderzenie mogło spowodować pęknięcie superkontynentu Gondwany, powstanie rowu tektonicznego i oderwanie się Australii.

Fot. Krater Chicxulub o średnicy 180 km.

Nowo odkryty krater jest ponad dwa razy większy od Chicxulub znajdującego się na półwyspie Jukatan w Ameryce Południowej. To właśnie tutaj uderzył w powierzchnię Ziemi obiekt o średnicy około 10 km, co spowodowało wyginięcie dinozaurów. Na Księżycu znajduje się co najmniej 20 kraterów uderzeniowych o rozmiarach zbliżonych do tego na Antarktydzie.

Odkrycia dokonał satelita GRACE Amerykańskiej Agencji Kosmicznej NASA przy użyciu instrumentów rejestrujących niewielkie zmiany wartości przyspieszenia grawitacyjnego pod lodową skorupą Antarktydy. Naukowcy odkryli ponad 300-metrowe wybrzuszenie w skorupie ziemskiej zbudowane z materiału płaszczowego. Tego typu struktury powstają, gdy duże obiekty zderzą się z powierzchniami planet.

Odkrycie wymaga ostatecznego potwierdzenia, a ma nim być zdobycie próbki materiału skalnego z krateru.

6 czerwiec 2006

Źródło: OSU Research | Karolina Wojtkowska

Kometa 73P/Schwassmann-Wachmann umiera na naszych oczach.

W roku 1995 kometa 73P/Schwassmann-Wachmann bez żadnych widocznych powodów rozpadła się na co najmniej 3 odrębne minikomety. Znajdowała się wtedy w odległości ok. 250 mln km od Ziemi. Teraz, w maju 2006 r. kometa będzie przebiegała tylko ok. 10 mln km od Ziemi (25 razy dalej niż Księżyc), a więc astronomowie będą mieli dużo lepsze warunki obserwacji. Bliżej Ziemi przechodziła w 1983 roku kometa IRAS-Iraki-Alcock, która zbliżyła się wtedy do nas na odległość 5 mln. km. Końcu kwietnia obserwował ją teleskop kosmiczny Hubble’a. Wielki radioteleskop Arecibo w Puerto Rico będzie próbował ją sięgnąć wiązką radarową, aby wyznaczyć jej (ich?) kształt i spin (obrót). Miłośnicy astronomii na całym świecie będą mogli łatwo dostrzec te minikomety, gdy będą przechodziły przez gwiazdozbiory Łabędzia i Pegaza w dniach od 12 do 14 maja br. Choć komety te będą bardzo blisko Ziemi ich blask będzie stosunkowo niewielki, ok. 3 do 4 wielkości gwiazdowej. Na obserwacje trzeba więc będzie wybierać miejsca nie skażone światłem latarń ulicznych lub innym oświetleniem. Ale lornetka znakomicie ułatwi śledzenie ewolucji ich kształtu i drogi wśród gwiazd.



Liczba fragmentów na które rozpadła się kometa 73P/S-W stale się zmienia. W czasie rozpadu w 1995 r. astronomowie wyróżniali 3 minikomety: A, B i C. Później mówili o ośmiu fragmentach: dwa większe B i C oraz mniejsze fragmenty nazwane G, H, J, L, M i N. Teraz (przełom kwietnia i maja 2006), po obserwacjach teleskopem kosmicznym, mówią o 36. Wydaje się więc, że kolejne fragmenty rozpadają się dalej i tworzą kolejne generacje minikomet. W tej sytuacji trudno określić „jak długi będzie sznur pereł”, gdy kometa osiągnie peryhelium 7 czerwca 2006 r. Ale absolutnie nie należy się spodziewać, że któryś z fragmentów uderzy w Ziemię.

Oczywiście można się spodziewać deszczu meteorów, gdy ta rodzina komet osiągnie perigeum. Chmura pyłu powstała z rozpadu 1995 r może po 11 latach być tak duża, że w okresie największego zbliżenia do Ziemi, stanie się źródłem licznych spadków meteorów. Przewidywania są jednak trudne, bo nie znamy przyczyny rozpadu komety w roku 1995. Jeśli przyczyną rozpadu był stres termiczny, podobny do tego jaki zachodzi gdy kostka zimnego lodu wpadnie do gorącej zupy (bo przecież po długiej drodze w zimnych przestrzeniach peryferiów Układu Słonecznego, wychłodzona kometa w miarę zbliżania się do Słońca jest silnie przez nie ogrzewana), to wtedy ekspansja chmury pyłu powstałej w czasie rozpadu byłaby powolna i nie byłoby zjawiska deszczu meteorów w czasie największego zbliżenia komety 73P/S-W do Ziemi. Tak twierdzi dr Paul Wiegert, badacz komet z Uniwersytetu Zachodniego Ontario. Gdyby natomiast przyczyną rozpadu było zderzenie z jakimś małym ciałem międzyplanetarnym, to wybita w takiej katastrofie materia rozprzestrzeniałaby się znacznie szybciej i bylibyśmy świadkami pięknego zjawiska licznych gwiazd spadających.

Takie zjawisko nastąpiło w czasie „umierania” komety 3D/Bieli w XIX wieku. Najpierw, w 1846 roku, obserwowano rozpad tej komety na dwie części, później w 1872 r. kometa rozsypała się całkowicie na wiele części. W rezultacie o jej istnieniu świadczyły trzy intensywne (3000 do 15000 meteorów na godzinę) deszcze meteorów w latach 1872, 1885 i 1892. I tak zakończyło się jej życie.

Według rachunków Wiegerta i jego współpracowników, przy założeniu stresu termicznego jako przyczyny rozpadu komety 73P/S-W, powstała chmura pyłu jest za mała, aby spowodować zauważalny wzrost ilości spadających meteorów w 2006 r., natomiast można się spodziewać nowego roju meteorów związanego z rozpadem tej komety w czasie jej ponownego powrotu w sąsiedztwo Ziemi w 2022 r.

Pozostaje więc czuwać i pilnie obserwować majowe niebo.

8 maja 2006

Źródło: SpaceWeather | (aw)

Niebieski pierścień Urana

Odkryto nowy, niebieski pierścień otaczający Uran w odległości 97700 km od centrum planety. Jest on podobny do najbardziej zewnętrznego pierścienia E Saturna i stał się drugim takim w Układzie Słonecznym.

Fot. Prównianie niebieskich pierścieni Urana i Saturna.

Odkrycia dokonano w ubiegłym roku dzięki złożeniu optycznych obrazów z teleskopu Hubble’a i podczerwonych zdjęć z hawajskiego teleskopu Keck.

Pierścień krążący dookoła Saturna powstał przez zderzenia mikrometeorytów z jego małym księżycem Enceladusem, wypuszczając w kosmos małe drobinki, które rozpraszają i odbijają światło niebieskie. Podobna sytuacja może mieć miejsce na Uranie, gdyż nowy pierścień znajduje się przy satelicie Mab. Teoria ta jednak nie ma zbyt wielu zwolenników, jako że Mab jest zbyt mały na taki proces.

Pierścień musi się składać z bardzo maleńkich, o rozmiarach tysięcznych części grubości włosa, cząsteczek pyłu i gazu , gdyż większe drobiny barwią pierścienie na czerwono. Być może wszystkie większe cząstki zostały przechwycone przez planetę pozostawiając jedynie te najmniejsze, które pod wpływem ciśnienia promieniowania słonecznego, zmian grawitacyjnych i pola magnetycznego ulegają jakimś bardzo subtelnym siłom i przemieszczają się w ramach pierścienia.

11 kwietnia 2006

Źródło: www.universetoday.com | Karolina Wojtkowska

Drugi bliźniak Słońca

Najprostszą metodą na znalezienie życia we Wszechświecie wydaje się wyselekcjonowanie gwiazd, które swoimi fizycznymi parametrami najbardziej przypominają nasze Słońce. Monitoring danych spektro i fotometrycznych takich gwiazd pozwoli odkryć ewentualne planety, na których może istnieć życie.

Słońce

Za pomocą teleskopu hawajskiego Keck I astronomowie z Australijskiego Uniwersytetu Narodowego odkryli a następnie zidentyfikowali jedną z pobliskich gwiazd jako bardzo podobną do Słońca pod względem wieku, rozmiaru, temperatury i składu chemicznego. Gwiazda oznaczona HD 98618 znajduje się w konstelacji Wielkiej Niedźwiedzicy w odległości około 126 lat świetlnych i jest na tyle jasna, że można ją dojrzeć przez lornetkę. Jest ona dopiero drugą tego typu, prawie identyczną jak Słońce ; pierwsza z nich 18 Scorpii została odkryta dekadę temu.

Choć masa bliźniaka jest o około 2% większa od naszej gwiazdy i jest od niej o około 10 % młodsza, to powstał on wręcz w takim samym środowisku chemicznym. Bardzo podobny proces ewolucyjny może oznaczać powstanie wokół niego planet podobnych do tych z naszego Systemu. Techniki wykrywania planet wokół innych gwiazd są już na tyle zaawansowane, że ich odkrycie lub zaprzeczenie ich istnieniu w okolicy HD 98618 jest tylko kwestią czasu.

29 marca 2006

Źródło: SOHO/www.universetoday.com | Karolina Wojtkowska

Zważone karły

Amerykańskim naukowcom udało się wyznaczyć podstawowe parametry brązowych karłów krążących wokół wspólnego środka masy w układzie podwójnym. Orbita układu jest nachylona do nas kantem dzięki czemu można było zaobserwować periodyczne przejścia jednego karła przed tarczą drugiego powodujące zmiany w widmach ich jasności. Jest to pierwszy tego typu układ wśród dotychczas odkrytych układów zaćmieniowych.

Rys. Artystyczna wizja odkrytego układu zaćmieniowego brązowych karłów.

Brązowe karły to obiekty, których początkowe masy są zbyt małe aby w ich jądrach rozpoczęło się spalanie wodoru w hel i aby powstały z nich pełnowartościowe gwiazdy.

Dopiero masa rzędu 80 mas Jowisza pozwoliłaby na zainicjowanie reakcji termojądrowych we wnętrzu takiego obiektu.

Z odpowiednich cech struktur w widmach promieniowania zarejestrowanych podczas zaćmień karłów odczytano masy, rozmiary i temperatury obu ciał. Pierwsze z nich ma masę około 55 a drugie 35 razy większą od masy Jowisza. Układ znajduje się w Obłoku Oriona, w którym wiek większości gwiazd nie przekracza 10 mln lat, jest zatem stosunkowo młody. Jak na swoje masy nowo odkryte brązowe karły są dość duże – ich rozmiary są zbliżone do słonecznych. Dane z obserwacji i obliczenia teoretyczne wskazują, że temperatura masywniejszego obiektu (2650K) jest niższa od temperatury jego towarzysza (2790K). Nie jest to zgodne z modelami ewolucyjnymi karłów z założeniem, że są one mniej więcej jednakowo stare. Mamy więc do czynienia albo z karłami o różnym wieku i pochodzeniu, które w jakiś sposób spotkały się ze sobą albo z modelami, które wymagają rewizji i korekty.

16 marca 2006

Źródło: HUBBLESITE | Karolina Wojtkowska

Najstarszy Błysk Gamma

Zaledwie kilkaset milionów lat po Wielkim Wybuchu pewna gwiazda wypaliła całe swoje paliwo jądrowe, uległa potężnej eksplozji i zamieniła się w czarną dziurę emitując przy tym bardzo silne promieniowanie. Światło z tego wybuchu w postaci błysku gamma dotarło do Ziemi dopiero we wrześniu zeszłego roku. Błysk GRB050904 jest najdalszym wybuchem kiedykolwiek zanotowanym.

Rys. Schemat ewolucji gwiazdy kończącej życie jako czarna dziura. (Nicolle Rager Fuller/NSF)

Wszechświat liczy sobie około 13.7 miliarda lat. Zaobserwowany przez naukowców z amerykańskiego universytetu Penn State wybuch miał miejsce nie później niż 1 miliard lat od narodzin wszechświata, jest zatem znakomitym materiałem do badań jego młodości.

Gwiazda, która błysk wyprodukowała była bardzo młoda i zarazem masywna. Takie gwiazdy mogły się znacznie różnić od tych, które się dziś obserwuje. Były o wiele cięższe i większe oraz o wiele gwałtowniej zachodziły w nich reakcje jądrowe spalania wodoru i helu.

Błyski gamma trwają zazwyczaj ok 10 sekund, choć ich poświatę można jeszcze obserwować przez kilka kolejnych dni. Wybuch z 2005 trwał ponad 500 sekund (!), a w danych wyraźnie widać pojaśnienia wtórne, co może dowodzić niejednorodnemu tworzeniu się czarnej dziury.

W obserwacjach bliższych, więc zarazem młodszych błysków gamma rzadko widać wybuchy wtórne. Być może powodem tego są różnice w powstawaniu czarnych dziur we wczesnym wszechświecie i w epoce późniejszej.

Do tej pory odkryto tylko jeden obiekt, który leży dalej od czarnej dziury odpowiedzialnej za wysłanie wrześniowego błysku gamma. Jest to kwazar – superciężka , o masie wielu miliardów gwiazd, czarna dziura.

Odkrycia dokonano instrumentami na satelicie Swift, wystrzelonym w listopadzie 2004, stworzonym właśnie do wykrywania słabych błysków gamma z obrzeży naszego Uniwersum.

15 marca 2006

Źródło: Penn State University News | Karolina Wojtkowska

Zorza na Marsie

Zorze polarne nie są jedynie ozdobą Ziemi. Występują również na Jowiszu, Saturnie, Uranie i Neptunie. Statek kosmiczny Mars Explorer Europejskiej Agencji Kosmicznej dostarczył dowodów na istnienie zórz polarnych także na Marsie.

Rys. Artystyczna wizja zorzy na Marsie (M. Holmström)

Mars nie posiada ani wewnętrznego pola magnetycznego ani pola dipolowego, które mogło być przyczyną powstania zorzy. Niektóre jednak regiony planety wykazują dość znaczną aktywność magnetyczną, którą uważa się za pozostałość po dawnym, planetarnym polu magnetycznym. Już w 2004 roku sonda zarejestrowała smugi światła w okolicach tych magnetycznych obszarów Marsa.

Struktury zorzowe powstają w wyniku ruchu przyspieszonych, naładowanych cząstek w atmosferze, które jonizując otoczenie powodują emisję światła. Niestety nie jest jeszcze znany dokładny skład górnych warstw atmosfery Marsa. Dopiero wyniki badań nad tym problemem pozwolą określić jakie pierwastki ulegają wzbudzaniu i jakimi kolorami świeci marsjańskie, nocne niebo.

22 luty 2006

Źródło: ESA | Karolina Wojtkowska

Halo

Za pomocą kosmicznego teleskopu rentgenowskiego Chandra odkryto chmurę gorącego gazu w której zatopiona jest bardzo masywna galaktyka spiralna NGC 5746. Halo ma promień około 60.000 lat świetlnych.

Fot. Galaktyka z nowo odkrytym halo gorącego gazu

Galaktyki spiralne powstają z ogromnych obłoków gazu międzygalaktycznego, które zapadając się grawitacyjnie zaczynają tworzyć rotujące struktury dyskowe. Rodzące się w dysku gwiazdy wyrzucają część materii na zewnątrz, a z niej powstaje obłok widziany jako halo.

Oryginalność ostatniego odkrycia Chandry tkwi w fakcie, że NGC 5746 ani nie posiada żadnych większych obszarów formowania się gwiazd ani nie wykazuje znaczącej aktywności w okolicach jądra galaktycznego. Halo gorącego gazu nie mogło zatem tutaj powstać jako efekt tworzenia się nowych gwiazd. Symulacje komputerowe i dane z Chandry są zgodne i sugerują powstanie obłoku z materii międzygalaktycznej, która pozostała po formowaniu się galaktyki i cały czas na nią opada.

Mimo, że nowe halo jest bardzo słabo widoczne obserwacja była możliwa dzięki ułożeniu galaktyki NGC 5746 brzegiem do obserwatora.

6 luty 2006

Źródło: CHANDRA X-RAY OBSERVATORY | Karolina Wojtkowska

Nowe Horyzonty

19 stycznia 2006 z Przylądka Canaveral na Florydzie odpalono rakietę Atlas V, która wyniosła w przestrzeń kosmiczną statek New Horizons (pl. Nowe Horyzonty) rozpoczynając tym samym amerykańską misję dotarcia do obrzeży Układu Słonecznego.

Atlas V – odpalenie rakiety Zdj. NASA

Statek ma na celu dolecieć do Plutona, ostatniej planety naszego Układu, Charona, jego naturalnego satelity oraz do przynajmniej jednego obiektu z Pasa Kuipera oddalonego od Plutona jeszcze o około 1 jednostkę astronomiczną.

W tak odległe tereny nie doleciał jeszcze żaden statek kosmiczny. Najlepsze dotychczas zdjęcie Plutona wykonał teleskop Hubble’a, a i tak wygląda on na nim jak zgrupowanie pikseli w różnych odcieniach szarości. Pluton nie przypomina ani skalistych planet wewnętrznych ani gazowych zewnętrznych lecz jest planetą lodową. Pochodzi prawdopodobnie z Pasa Kuipera – otaczającego nasz Układ Słoneczny dysku lodowo-pyłowego składającego się z blisko pół miliona zimnych ciał, których wiek osiąga 4 mld lat.

Na pokładzie Nowych Horyzontów znajdują się kamery, urządzenia do pomiarów wiatru słonecznego, pyłu międzyplanetarnego, cząstek wysokoenergetycznych oraz radiowe instrumenty do wyznaczenia temperatury powierzchni i atmosfery planety. Zasilanie nuklearne pozwoli sondzie przelecieć niedaleko Jowisza około roku 2007. Po jego minięciu naukowcy wyłączą większość urządzeń elektronicznych na pokładzie zostawiając jedynie te niezbędne do kontynuacji lotu. Hibernujący statek co tydzień będzie wysyłał kontrolny sygnał na Ziemię, a raz w roku wszystkie urządzenia będą ponownie włączane, a ich sprawność zdalnie testowana. Zakończenie misji przewiduje się na rok 2015.

26 stycznia 2006

Źródło: APL Press Releases | Karolina Wojtkowska

Ciemna Galaktyka

W gromadzie galaktyk w Pannie odkryto tajemniczą chmurę wodorową VIRGOHI 21. Oddalona od Ziemi o 50 milionów lat świetlnych nie emituje ona żadnego światła, więc została uznana za galaktykę składającą się z ciemnej materii.

Zdj.Okolice odkrytej chmury wodorowej

Obserwacje przeprowadzono na radioteleskopie w Holandii (Westerbork Synthesis Radio Telescope) na długości fali 21cm w zakresie łączonego projektu grup badawczych z obserwatorium w Arecibo i Uniwersytetu w Cardiff.

Z pomiarów wynika, że owa chmura rotuje, co przy dodatkowych danych implikuje istnienie galaktyki o masie ok 10 mld razy większej od Słońca. Tylko jeden procent tej masy zostało zidentyfikowane jako wodór neutralny – reszta to czarna materia. Mimo kontrargumentów przeciwników tej hipotezy nie da się ukryć, że obecnością ciemnej galaktyki można wytłumaczyć pewne niejasności dotyczące pobliskiego obiektu NGC 4254. Jest to galaktyka spiralna o bardzo nieregularnym kształcie z jednym, bardzo wydłużonym ramieniem znacznie większym od reszty. Takie zniekształcenie jest dość powszechnie obserwowane w sytuacjach gdy są obecne dwie galaktyki, które uległy zderzeniu ze sobą. W przypadku NGC 4254 towarzyszącego obiektu nie zaobserwowano, a VIRGOHI 21 znakomicie by się na drugą galaktykę nadawała. Gaz z tej pierwszej jest wciąż wyrywany przez ciemną chmurę tworząc niejako pomost łączący oba obiekty. W ciągu dalszego ruchu ewolucyjnego galaktyki się rozdzielą a ramię NGC 4254 wróci do swojej normalnej pozycji.

23 stycznia 2006

Źródło: Universe Today | Karolina Wojtkowska

Stardust powrócił

Wystrzelony w 1999 roku statek kosmiczny Stardust wrócił w niedzielę, 15-ego stycznia na Ziemię. Dwa lata temu przeleciał niedaleko komety Wild 2, wykonał zdjęcia jej jądra i pobrał próbki materiału z warkocza oraz pyłu międzygwiazdowego otaczającego kometę.

Zdj. Ślad po złapanej drobince z warkocza komety Wild 2

Komety są obiektami bardzo intrygującymi. Powstają w zewnętrznych partiach Układu Słonecznego i sądzi się, że są najwierniejszymi nośnikami materii, z którego powstał nasz Układ. Kometa Wild 2 ma około 4.6 mld lat , a przywiezione próbki zdecydowanie poszerzą wiedzę i pomogą rozwikłać kilka zagadek dotyczących ewolucji bliższego i dalszego otoczenia Słońca.

Kapsuła została otwarta w Johnson Space Center w Houston. Okazało się, że Sturdust zdołał pobrać do miliona cząstek, niektóre z nich o grubości nawet 1mm.

Niezwykłym urządzeniem, dzięki któremu udała się kolekcja jest próbnik o rozmiarze i kształcie rakiety tenisowej wykonanym z aerożelu. Jest to substancja lekka, podobna do bardzo suchej gąbki o najmniejszej gęstości jaką mógł uzyskać człowiek - 0.2 procent materii to silikon, a reszta to ... powietrze. Jedna strona rakiety pobrała materiał z komety, natomiast druga – pył. Naukowcy oceniają ilość ziarenek zebranego pyłu na około 200 o wielkości nie przekraczającej 1 mikrona.

Drobinki zostaną rozesłane do ponad 150 naukowych laboratoriów, a ponad 65000 wolontariuszy otrzyma dane i używając własnych komputerów będzie próbowało pomóc w lokalizacji i identyfikacji cząsteczek.

23 stycznia 2006

Źródło: NASA | Karolina Wojtkowska

Gwiazdy , które nie powinny istnieć

Zdj.UA Steward Observatory

Astronomowie z Arizony odkryli grupy gwiazd, których powstanie nie było przewidziane. Te słabe, niebieskie gromady nie mają jeszcze 100 milionów lat i znajdują się w bliskim otoczeniu galaktyki NGC2782 w konstelacji Rysia. Galaktyka NGC2782 powstała około 200 milionów lat temu w wyniku zderzenia się dwóch innych galaktyk – jednej o rozmiarze zbliżonym do naszej Drogi Mlecznej i drugiej znacznie mniejszej. W wyniku fuzji powstały dwa nieregularne ogony gazu, wzdłuż których rozmieszczone są „nowe” gromady. Naukowcy z Eastern Tennessee University przestudiowali skład tych ogonów i okazało się, że jeden z nich zawiera niewielką ilość zarówno wodoru neutralnego jak i cząsteczkowego, natomiast drugi posiada sporo HI przy całkowitym braku wodoru molekularnego.

Współczesne teorie powstawania gromad gwiazd przewidują istnienie ogromnej chmury H2 jako warunku koniecznego. Fakt odkrycia młodych obiektów w miejscu braku obecności takiej postaci pierwiastka zaskoczyła naukowców i stała się bardzo mocnym argumentem do zrewidowania modeli dotyczących powstawania gromad gwiazd.

Odkrycia dokonano za pomocą kamery CCD zainstalowanej na 1,8 metrowym teleskopie watykańskim VATT (Vatican Advanced Technology Telescope) w Międzynarodowym Obserwatorium na Mount Graham w stanie Arizona, USA.

20 stycznia 2006

Źródło: Universe Today | Karolina Wojtkowska

Nowa planeta w Pannie

Nowe odkrycie dotyczy planety krążącej dookoła bardzo młodej gwiazdy oddalonej od nas o około 100 lat świetlnych. Niezwykłością tego odkrycia jest użycie stosunkowo niewielkiego teleskopu o prawie metrowym lustrze i zamontowanego na nim specjalnego instrumentu do poszukiwania planet ET (Exoplanet Tracker).

Zdj. ET1 – pierwsza planeta odkryta instrumentem Exoplanet Tracker Źródło - Univeristy of Florida News

Dotychczasowe optyczne poszukiwania planet leżących poza naszym Układem Słonecznym borykały się z bardzo podstawowym problemem. Planety są niewidoczne gdyż promieniowanie gwiazdy macierzystej przesłania ich światło. Dopiero użycie spektrografów i metod dopplerowskich oraz analiza pomiarów prędkości obiektów, a raczej przesunięć linii spektralnych w ich widmach pozwoliły wykryć ponad 160 nowych, pozasłonecznych planet. Ale i w tej metodzie tkwiły wady. Dotychczas używane spektrografy zbierały jedynie niewielki procent fotonów docierających ze źródła. Musiały być instalowane na ogromnych teleskopach by zbierać możliwie najwięcej światła, a i tak zadowalające pomiary otrzymywano jedynie dla odległych obiektów.

ET wynaleziony przez grupę współpracujących naukowców z wielu uniwersytetów (Uniwersytet na Florydzie, Uniwersytet Stanowy Tennessee, Instytut Astrofizyki na Wyspach Kanaryjskich, Uniwersytet Stanu Pensylwania i Uniwersytet Teksański) eliminuje ten problem dzięki zestawieniu spektrografu z interferometrem. Taki układ dostarcza dokładniejszych danych o prędkościach radialnych i potrafi przetworzyć aż do 20% docierającego promieniowania.

W ostatnich dwóch dekadach udało się przebadać około 3000 gwiazd podejrzanych o posiadanie planet. W ciągu najbliższych 20 lat z ET będzie możliwe zebranie danych dla kilku setek tysięcy gwiazd !

Nowa planeta jest co najmniej tak masywna jak połowa Jowisza, a gwiazda dookoła której krąży nie jest starsza niż 600 milionów lat (nasze Słońce ma już ok. 5miliardów lat). Jest to jedna z najmłodszych gwiazd, wokół ktorej odkryto towarzysza. Pewne niejasności stwarzała teza, że jako bardzo młody obiekt nowa gwiazda z pewnością szybko rotuje wytwarzając silne pole magnetyczne. Dzięki temu polu na powierzchni mogły powstawać plamy – zupełnie podobne do tych na naszym Słońcu. Mogło się okazać, że to plamy wykazując inne prędkości radialne w widmie symulują istnienie planety oszukując obserwatorów. W celu wyeliminowania pomyłki astronomowie wykonali dodatkowe, niezależne pomiary zmian jasności gwiazdy podczas jej ruchu obrotowego i jednoznacznie udowodnili istnienie planety.

Nowa planeta obiega swoje słońce w 5 dni i jest położone zdecydowanie zbyt blisko niego aby można było podejrzewać jakiekolwiek przejawy życia

Naukowcypracują nad nową wersją ET, który będzie w stanie obserwować około 100 obiektów jednocześnie.

Odkrycie daje nowe możliwości dla małych teleskopów, które rozmieszczone niemal na całej kuli ziemskiej mogłyby obserwować niebo wręcz bez przerwy, a ilość zebranych danych byłaby niewiarygodna.

17 stycznia 2006

Źródło: Univeristy of Florida News | Karolina Wojtkowska

Jak zimny jest Pluton?

Oczywistym jest fakt, że im planeta leży dalej od Słońca tym jest zimniejsza. Dotyczy to także Plutona – ostatniej planety (czy też ciała z pasa Kuipera, które póki co jest traktowane jako planeta) w naszym Układzie Słonecznym. Położone 30 razy dalej od Słońca niż Ziemia Pluton i Charon (naturalny satelita Plutona) otrzymują bardzo niewielką dawkę promieniowania słonecznego. Ze współczesnych modeli teoretycznych dotyczących temperatury Plutona wynikało jednak, że powinien on być jeszcze chłodniejszy niż dotąd przyjmowana wartość teoretyczna 53K.

Fot. Pluton i Charon Źródło :NASA/Harvard-Smithsonian CfA

Dotychczas używane instrumenty, za pomocą których dokonywano pomiarów emisji cieplnej Plutona i Charona nie pozwalały rozdzielić danych i dostarczyć informacji o każdym z tych ciał osobno. Charon i Pluton krążą dookoła wspólnego środka masy w bardzo ciasnym układzie i nigdy nie oddalają się od siebie o więcej niż 0.9 sekundy łuku (to tyle ile ołówek widziany z odległości 50km). Dopiero astronomowie z Harvard-Smithsonian Centre for Astrophysics wykorzystali interferometryczne dane z SMA (Submillimeter Array) na Hawajach i potwierdzili, że temperatura Plutona jest nawet niższa od Charona i wynosi 43K.

Orbita Plutona jest bardzo wydłużona, wobec czego jego odległość od Słońca zmienia się od 30 do 50 jednostek astronomicznych, a to powoduje znaczne zmiany temperatury na jego powierzchni. Gdy planeta oddala się od gwiazdy jego cienka atmosfera zamarza i spada na powierzchnię jako lód. Niższą niż by to wynikało z oddalenia od Słońca temperaturę powierzchni powoduje zużycie części energii słonecznej do przetworzenia lodu azotowego w gaz zamiast na ogrzanie planety.

10 stycznia 2006

Źródło: NASA | Karolina Wojtkowska

Słowo o Charonie

Astronomowie z MIT i Williams College donoszą, że Charon, największy księżyc Plutona nie posiada żadnej znaczącej atmosfery. Jeśli jednak jakaś istnieje – jej gęstość nie może być większa niż jedna milionowa gęstości atmosfery ziemskiej.

Źródło : MIT/NASA

Latem ubiegłego roku naukowcy zdołali zaobserwować prawie minutowe przejście satelity przed tarczą gwiazdy C313.2 dzięki czemu wykluczyli istnienie atmosfery oraz dokonali niezwykle dokładnych pomiarów obiektu. Promień satelity to 606 ± 8 km, a błąd pomiaru spowodowany jest lokalnymi nierównościami gruntu i prawdopodobnie niesferycznym kształtem księżyca. Jego gęstość jest mniej więcej 1/3 gęstości Ziemi, co potwierdza podejrzenie o skalisto-lodowej strukturze Charona.

Mniej więcej o połowę mniejszy od swej planety Charon tworzy z nią bardzo unikalną parę w naszym Układzie Słonecznym. Brak widocznej atmosfery nie jest zgodne z tezą jakoby Pluton i Charon uformowały się ze stygnącego i kondensującego się gazu i pyłu międzyplanetarnego. Bardziej prawdopodobne jest to, że satelita powstał w wyniku zderzenia jakiegoś ciała niebieskiego z proto-Plutonem, co bardzo przypomina jedną z teorii o powstaniu naszej rodzimej pary Ziemia-Księżyc.

Grupa MIT-Williams zapowiada szersze użycie swojej metody zakryciowej w celu poszukiwań atmosfer wokół obiektów pasa Kuipera o rozmiarach zbliżonych do Plutona.

10 stycznia 2006

Źródło: NASA | Karolina Wojtkowska

 

Poprzednie wiadomości  - patrz archiwum


PTA © 2001-2006
Ostatnie zmiany:  16-2-2007   pta@pta.edu.pl    

 



 

Orion | Astro -Wiadomości